![]() |
![]() |
![]() |





| Wrzesień 2010 | ||||||
Prześlij zdarzenie |
||||||
| P | W | Å | C | P | S | N |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | |||
Pewnego lipcowego dnia wybrałem się na trzydniową zasiadkę. Po dwóch dobach totalnej ciszy, wielu próbach w przerabianiu zestawów, zmiany smaków i rozmiarów kulek oraz miejsc wywożenia byłem już w takim stanie że zacząłem się poddawać. Przygotowałem sobie kawkę i coś do jedzenia. Zagrzałem sobie zupkę czosnkową do tego dwie bułeczki----pychota. Sorki, przestanę opowiadać co jadłem bo to nie strona kulinarna. Wtedy własnie przypomniał mi się film karpiowy, który otrzymałem od kolegi wędkującego często we Włoszech. Było tam pokazane pare ciekawych przynęt karpiowych w tym zestaw z czosnkiem, na który łowiono bardzo dużą ilość karpi. Bierzemy ząbek czosnku, zdejmujemy łupinkę i obcinamy jego brzegi aby rozmiarowo był podobny do kulki pływającej, którą zastosujemy aby zrobić z tego bałwanka. Ząbek czosnku bardzo długo oddaje swój zapach do otoczenia. Zrobiłem takie zestawy i do następnego dnia udało mi się złowić cztery karpie i jednego karasia 2,7kg. Póżniej na każdej zasiadce próbowałem zawsze jeden zestaw robić z czosnkiem i prawie za każdym razem przyniosło mi to złowienie od jednego od nawet trzech karpi z jednej zasiadki (nigdy nie złowiłem na czosnek amura, widocznie nie pasuje mu ten zapach).
Polecam wszystkim.Spróbować nie zaszkodzi, a może na Waszych łowiskach też się to sprawdzi.
Powodzenia i złapania dużej ryby życzy PITER
| Autor | WÄ…tek |
|---|---|
| cygan05 | Napisano: 2010-06-30 17:59 Zaktualizowany: 2010-06-30 18:01 |
Jedzie na pierwsze karpiowanie ![]() ![]() Zarejestrowany: 2010-02-21 Skąd: Bydgoszcz Postów: 26 |
Dawno, dawno temu żył sobie Przemuś. Był jeszcze mikrusem, a już dumnie dzierżył kartę wędkarską. Postanowił wybrać się na zasiadkę na legendarne w jego rodzinnych stronach jezioro Wagner.
Celem schadzki miały być węgorze. Tak też Przemuś malutki przygotował żywca, poszedł nakopać świeżych, dorodnych gnojówek. Jak to było w jego zwyczaju poszedł do dziadziunia, aby podzielić z nim się nowiną gdzie, na co i kiedy wybiera się na rybki. Sędziwy wiekiem dziadziuś kazał część rosówek przesypać z czarną ziemią do osobnego słoja oraz dodać rozgniecione dwa ząbki czosnku. Wnusio spojrzał z pod byka na dziadka. Pomyślał, no cóż, może warto spróbować - tak też uczynił. Już nad jeziorkiem: trach-pach-pyk-myk i dwa kijaszki rozłożone. Pierwszy kij ciężki teleskop z olbrzymim kołowrotkiem i żyłką grubości linki holowniczej, druga picker, delikatny skierowany na trzcinkę. Zaczynamy od wrzucenia czegoś na ruszt bo nasz mały bohater zgłodniał jak wilk. Start zabawy z rybami 17+- 20mins i japoniec wielkości dłoni - do wody z nim! - pomyślał Przemuś i tak też uczynił. Na teleskop filecik z płotki, picker na rosówkę. tyk,tyk,tyk,tyk.... tyka zegar i nic.... 20 godzina dochodzi na busoli, a tu nic - pomyślał zawiedziony Przemuś. "A co mi tam, 2 kije i 2 na czosnek dziadziunia". I tak koło 20:30 pierwszy karaś 0,9 kg, potem następny 0,5kg i jakieś maluchy, co dały na pickerze niezłą zabawę :) Nasz maluszek bawił się tak w najlepsze nie zwracając uwagi na ciężką gruntówkę, która była skierowana dobre 40m w wodę z olbrzymią "czosnkową" rosówką. Nagle bombka, aż odbiła lakier na pięknym- markowym teleskopie od "ruskich". Zacięcie i... Siedzi...walka...podniecenie...walka...podniecenie...walka...namiot( ;>)... walka i ryba pod nogami. Rzut na nią okiem 67cm na miarce krawieckiej mamusi. Oj mój kochany dziadziunio miał rację, pomyślał Przemuś... ps. historia oparta na faktach. |