W pierwsze dni czerwca miałem zaplanowaną wyprawę z kolegą Darkiem na łowisko w Lisewie Kościelnym.Po ostatnich połowach kolegi,ryb między 16 a 25 kg byłem bardzo pozwytywnie nastawiony na ten wyjazd,ale z przyczyn technicznych (a więc braku samochodu)musiałem zrezygnowac z wyjazdu.Kolega siedział na karpiach,a ja w domu.Wiecie jak się czuje karpiarz gdy inni siedzą na rybach a my w domu.Siedziąc tak sobie przy piwku oglądając TV otrzymałem wspaniały telefon z mojej firmy ze dostanę jutro nowe auto,tak więc długo nie zastanawiałem się i zacząłem robic przygodtowania na krótką zasiadkę na jezioro oddalone 20 minut od mojego miejsca zamieszkania.Wykonałem szybki telefon do Andrzeja zasiadka załatwiona.
Po przyjezdzie nad wodę wybraliśmy dziewiczę stanowisko na którym nikt jeszcze nie łowił.Po rozłożeniu całego majdanu przyszedl czas na wybranie miejsc , w których położymy zestawy.Było to bardzo cięzkie zadanie z powodu dużego zamulenia i roślinności wodnej,ktora pokrywa znaczną częsc jeziora.Dwa miejsca wybraliśmy na płytszej wodzie około 1-1,3m pozostałe znajdowały się trochę głebiej 2-2,5 m.Zaczęliśmy wywozic zestawy nęcąc przy tym sprawdzoną zanętą z dużą ilością róznorodnych ziaren , które delikatnie osiadały na mule.Zestawy zaopatrzone w bałwanki z nie dużych kulek od 12-16 mm.Po około 1,5 godziny pierwszy odjazd , który trwał w nieskonczonośc , zacięcie i siedzi.Jedzie jak pociąg tnąc liście grążeli prubóję go powstrzymac,ale wplątuje się w roślinnośc.Szybka decyzja,wsiadamy w ponton gdy dotarliśmy na miejsce karpia już nie było.Wracamy,ale jesteśmy zadowoleni ze udało się tak szybko skusic misiaka.Po okolo 2 godzinach następuje następny odjazd ,zacięcie i luzuję żyłkę zobaczymy czy to zaskutkuje,wsiadamy szybko w ponton i kierujemy sie w straone ryby,zostaje nam okolo 15 m i zaczynamy hol.Ryba jest bardzo silna szarżuje w roślinnosci , ale sie nie spina więc szybkim ruchem i jest w podbieraku.Ważymy i 7 kg a walczyl jak dobra dwu cyfrówka.Najważniejsze ze kuleczki zrobione domowych sposobem skutkują (bardzo mocno przedipowane aromatem banana)Po tych dwóch braniach następuje cisza,podejrzewam ze przez to plywanie ale inaczej nie idzie tam lowic.(Karpairstwo uczy cierpliwosci) I okolo godziny 19:30 delikatne branie po czym odjazd ,zacięcie i szybki luz,znowu zaskutkowaly podebraniem karpia ,waga pokazuje karpia 8,4 kg.Do rana cisza....Tylko w nocy słychac bylo dwa potezne splawy.(na tym lowisku jest to zadkoscia)O godzinie 5:45 budzi mnie dzwięk sygnalizatora,znowu odjazd ktory trwa w nieskonczonosc zacięcie i znowu siedzi.Hol jest bardzo ciężki , ryba jest bardzo silna.Manewrujemy miedzy roslinnoscia,co rybę mamy w pobliżu pontonu to ona odplywa na 15-20 m.Ryba daje niezle popisy swojej sily az w koncu udaje sie ja podebrac jest to przepiekny karp pelno- luski.Przyszedl czas na sniadanko ,flaczki po zamojsku dobrze nam zrobią i do tego zimne piwko.Dyskutujemy na tematy oczywiscie zwiazane z karpipowaniem i o tym co mozemy ulepszyc w naszych zestawach az tu nagle potezny odjazd u Andrzeja na zestaw ulukowany na glebokosci okolo 2,5 m zacięcie i jest , ale po chwili potężne dwa szarpnięcia (bardzo duża ryba)i przymurowanie widząc jak kolega meczy sie z ryba wskakuje szybko w ponton podplywam i w tym samym czasie ryba sie spina.Pojawia sie na naszych twarzach dziwna mina.Szkoda bo to byl naprawde duzy karp.Na koniec zasiadki dolawaiamy jeszcze jednego karpia 8,8 kg.Jesteśmy zadowoleni.Pakujemy sie i wracamy do naszych rodzin.
Mam maly pomysl koledzy karpiarze prubujcie lowic tam gdzie nikt nie lowi albo tam gdzie widac że miejsca sa trudne lub malo atrakcyjne tam karpie są mniej ostrożne,a moze bedziemy mieli wiecej takich zasiadek z ktorych bedziemy bardzo zadowoleni.
Życzę dużych karpi.
Pozdrowienia PITER.