W dniach 3-6 czerwca 2010 r. wybraliśmy się na zawody karpiowe organizowane przez Przemka Bździucha na łowisku w Bobolicach. Po miesiącu nieustających opadów, wreszcie w czwartek wyszło słońce. Na miejscu byliśmy przed czasem, rejestracja uczestników, po czym krótka integracja z chłopakami, losowanie stanowisk. Dla mnie i dla Krystiana losowanie stanowiska trwało wieczność, okazało się że nasz los był ostatni. Wylosowaliśmy stanowisko nr 5 , położone w północno-wschodniej części łowiska. O 12.00 byliśmy już na miejscu. Wypakowanie z auta karpiowych gratów, przygotowanie stanowiska, rozbicie namiotów i krótki odpoczynek z piwkiem podczas którego obserwujemy wodę. Wiatr jest dla nas pomyślny, wieje w naszą stronę. Rozpoczęcie zawodów wyznaczono na godzinę 15.00. Zabieramy się za sondowanie łowiska. Markery do wody, u Krystiana głębokość waha się od 2,5 do 3m u mnie od 3 do 4m. Wiemy już że nie będzie łatwo, markery co chwilkę łapią zaczep. Jak się później okazało było tam sporo zaczepów i korzeni, przez co zerwaliśmy parę zestawów. Po wysondowaniu dna i ustawieniu markerów zabraliśmy się za nęcenie łowiska. Podczas zawodów obowiązywał zakaz używania środków pływających, więc nęciliśmy tradycyjnie rakietą i petem. Po nęceniu zabraliśmy się za zestawy i o 15 po sygnale lądują w wodzie. Do wieczora dużo się nie dzieje, w ruch idzie grill a do grila zimne piwko
Pod wieczór u Krystiana odjazd. Zacina i siedzi
Ryba bardzo waleczna oceniamy ją na około 5 kg . Ku naszemu zdziwieniu w podbieraku ląduje mały karpik w granicach 2,5 kg. Nie czekając na sędziego ryba wraca do wody. Karpie w tym łowisku są w dobrej kondycji i są piekielnie silne, dają niezapomniane wrażenia podczas holu. Na zawodach punktowane są ryby, których waga przekracza 3kg. W nocy sygnalizatory Krystiana budzą nas jeszcze parę razy. I workach karpiowych mamy już trzy karpie, każdy w granicach 5 kg. W nocy mamy też parę spinek. W piątek pobudka o 5, zmiana kulek, kombinacje alpejskie ze smakami i donęcanie łowiska. Około 8 jajecznica na śniadanko, kawa po czym świeże piwko. Nagle dźwięk sygnalizatora u Krystiana i odjazd, ryba wybiera żyłkę niczym rekin, Krystian podbiega do wędki zacina i siedzi, ryby nie można zatrzymać, idzie w głąb łowiska silniejszy hol nie przynosi skutku, ryby nie można oderwać od dna, robi co chce. Po chwili wchodzi gdzieś w zaczep, w korzenie starych drzew i jest nie do ruszenia. Pozostawiamy na chwile wędkę z luźna żyłką z nadzieją że ryba opuści zaczep jednak po dłuższej chwili przegrywamy walkę i tracimy zestaw. Ryba doskonale wiedziała gdzie płynąć
. Piątek przynosi nam zabawę z bączkami, biorą karpiki nie przekraczające 3 kg. Mamy tez wiele spinek. Odwiedzają nas koledzy z Klubu, którzy wystartowali w barwach Adder Carp, Stefan i Kornel. Ogólnie w zawodach brało udział 6 członków naszego klubu, ja, Krystian, Stefan, Artur Strauss, Kornel i Artur Gosz, który startował z Andrzejem Kosiorowskim. Kornel ze swoim doświadczeniem podpowiedział nam abyśmy zmienili haczyki i zawiązali inne przypony – i to był strzał w 10
Od tamtej pory zero spinek, wszystkie ryby na macie
Dzięki chłopaki! Zmieniamy taktykę, zakładamy duże kulki i robimy bałwanki. Aby ograniczyć brania bączków. Późnym wieczorem ostry odjazd na mojej prawej wędce, delikatnie zacinam, jest
Ryba jest waleczna i silna, po emocjonującym holu i paru odjazdach od podbieraka, wreszcie udaje się ją zmęczyć. Na macie ląduje piękny karp o czaro-ciemnym ubarwieniu, waga wskazuje niespełna 11kg. W sobotę doławiamy jeszcze parę karpi, w tym Krystian łowi pięknie wybarwionego 8 kg karpia, który walczy jak 15-nastka.. W niedzielę od rana spokój, bardzo delikatne i chimeryczne brania. Ogólnie w trakcie trwania zawodów złowiliśmy 16 karpi o łącznej wadze 82,88 kg co dało nam III miejsce na pudle
. W zawodach brało udział 18 drużyn karpiarzy z całej Polski. Zawody dobrze zorganizowane, jedzenia i piwa pod dostatkiem
Nawiązało się również dużo nowych znajomości, z ludźmi, których znaliśmy tylko z ekranu komputera. Na pewno wrócimy na zawody za rok. Podziękowania dla Przemka Bździucha za organizację, wszelaką pomoc i super klimat podczas trwania zawodów.